recenzja książki

Recenzja Komentarza do Kodeksu cywilnego: Księga trzecia – Zobowiązania

Komentarz do Kodeksu cywilnego: Księga trzecia – Zobowiązania wydawnictwa Lexis Nexis to pozycja bardzo dobrze znana praktykom, teoretykom oraz studentom prawa.

 

„Zielony komentarz” stanowi niezwykle cenną i praktyczną pomoc zarówno dla wymiaru sprawiedliwości, jak i dla pełnomocników prowadzących sprawy swoich klientów.

Komu można polecić Komentarz… ?

Przystępność komentarza czyni go również bardzo przydatnym dla studentów i aplikantów, pragnących poszerzyć wiedzę nabytą w podręcznikach, czy zrozumieć lepiej pewne zagadnienia prawa zobowiązań.

Autorzy, czyli dr Gerard Bieniek, dr Helena Ciepła, Stanisław Dmowski, Jacek Gudowski, Krzysztof Kołakowski, dr Marek Sychowicz, prof. Tadeusz Wiśniewski oraz prof. Czesława Żuławska, to byli i obecni sędziowie Sądu Najwyższego, niewątpliwe autorytety w środowisku prawniczym oraz długoletni praktycy, których zasługą jest niezwykle wysoka wartość merytoryczna komentarza.

Zagłębiając się w ich dziele, trzeba twierdzić, że potwierdzają w nim swoją wielką cywilistyczną wiedzę i zasługi dla polskiej nauki, jak również umiejętność praktycznego spojrzenia na problemy z jakimi borykają się stosujący ów pełen niedociągnięć i wymagający zastąpienia nowszym odpowiednikiem akt prawny, jakim jest Kodeks cywilny z 1964 r.

Przejrzysty schemat edytorski

Pozostawiając chwilowo warstwę merytoryczną, odniesiemy się do czynników, które stanowią największą siłę Komentarza…, a równocześnie najbardziej wyróżniają go z podobnych pozycji na rynku, a mianowicie są to świetna systematyka i merytoryczne rozplanowanie. Ku radości odbiorcy, zaglądającego do tego typu pozycji, z reguły w celu szybkiego odnalezienia interesującego go jednostkowego zagadnienia czy artykułu i  pragnącego uzyskać szybką informację, mamy do czynienia z przejrzystym schematem edytorskim, przemyślanym w każdym calu.

Treść książki jest prezentowana wedle następujących po sobie artykułów części trzeciej Kodeksu cywilnego: Zobowiązania, tworząc tym samym swoiste podrozdziały. Tekst w obrębie tak stworzonego podrozdziału jest podzielony na jeszcze mniejsze jednostki redakcyjne, wg klucza merytorycznych zagadnień składających się na zrozumienie danego przepisu, a każda z tych jednostek składa się z wypunktowania będącego zbiorem kolejnych „myśli” autorów w ramach omawianego zagadnienia.

Dodatkowo, każdy podrozdział zaczyna się od przytoczenia tekstu omawianego przepisu, wyróżnionego pogrubieniem oraz spisu treści. Tak zaprezentowany materiał ułatwia poruszanie się po książce oraz selekcję informacji. Niewątpliwie jest to jedna z największych przewag Komentarza… Zamiast długotrwałego przeszukiwania tekstu w poszukiwaniu informacji, przebijania się przez zawiłe wywody autorów przeskakujących z zagadnienia na zagadnienie bez specjalnego rozróżnienia i planu, czego osobiście bardzo nie lubię, otrzymujemy przejrzysty tekst, gdzie każda informacja podana jest na tacy.

Jakie są walory książki?

Należy podkreślić, iż dla „wzrokowców” oraz osób, dla których na pozytywną opinię o książce w dużej mierze składa się sposób jej wydania (a wiem z doświadczenia, że jest ich niemało), jest to pozycja idealna. Wydawcy zadbali nawet o taki detal jak pogrubienie nazwisk autorów w wypisie bibliograficznym na początku każdego tytułu. Aktualnie omawiany tytuł i przepis jest również bardzo dobrze oznaczony na każdej stronie przez subtelne znaczniki w nagłówku.

Wspólnym sukcesem wydawcy i autorów jest przygotowanie pozycji w sposób nienaganny edytorsko i językowo. Z jednej strony tekst jest bardzo dobrze sformatowany, bez zbędnych aberracji czy literówek; z drugiej zadbano o takie szczegóły jak używanie prawidłowej pisowni „k.c.”, a nie „KC”, co jest nagminnym błędem wydawnictw prawniczych.

Pomimo, iż Komentarz… jest dziełem z kategorii „ciężkiej” literatury, przez którą czytelnik przebija się trudno, a zrozumienie treści wymaga dużego skupienia, trzeba przyznać, iż czyta się go naprawdę dobrze. Właściwie tylko w kilku podrozdziałach, które ze względu na swój potencjał badawczy są naszpikowane analizą wielu orzeczeń oraz skomplikowanych i przydługich wywodów doktrynalnych, możemy doświadczyć uczucia znużenia i świadomości, że autor zbytnio przeciąga dany temat.

Poza tym, Komentarz… jest prawdopodobnie jedną z najlepszych tego rodzaju pozycji na rynku wydawniczym. Autorzy stosują metodę „od nitki do kłębka” w tłumaczeniu zagadnień, unikają często spotykanych w literaturze prawniczej półstronicowych zdań. Większość informacji podanych jest zwięźle, klarownie, a czasem wręcz łopatologicznie, oczywiście w pozytywnym rozumieniu tego słowa.

Niezwykle istotny jest system odesłań wewnętrznych, który świadczy o dobrym zrozumieniu potrzeb czytelników tego rodzaju pozycji przez wydawcę. Chociaż zapewne znaleźli się śmiałkowie, którzy podjęli się podejścia całościowego do lektury komentarza i pochłonęli jednym ciągiem te przeszło 2000 stron w dwóch tomach, to zasadniczo sięgając po komentarz, pragniemy uzyskać informacje o danym zagadnieniu prawnym, czy przeanalizować jakąś instytucję.

Wychodząc temu naprzeciw, przygotowano występujące bardzo gęsto w nawiasach odwołania do konkretnych artykułów kodeksu, o których mowa, lub które pomagają lepiej zrozumieć omawiane zagadnienie, do konkretnych uwag w danym podrozdziale, czy nawet odesłania do innych uwag w ramach omawiania tego samego przepisu.

Aspekt merytoryczny

Podsumowując, sfera techniczno-językowa komentarza zdała egzamin na piątkę. Jak będzie z aspektem merytorycznym?

Niewątpliwie autorzy Komentarza… zasługują na kolejną pochwałę – jest on napisany rzeczowo, a jego treść stoi na bardzo wysokim poziomie. Na uwagę zasługuje selekcja materiału. Autorzy unikają zbędnych wywodów, czy to zbyt teoretyzujących, czy też stanowiących wypis stanów faktycznych, niewiele wnoszących wartości poznawczej dla zrozumienia przepisu.

Każdy podrozdział jest od początku do końca przemyślanym zbiorem uwag autora na temat danego przepisu, które skoncentrowane są na wartości praktycznej jaką może wydobyć z niego czytelnik, czy to próbując zrozumieć prawo zobowiązań, czy to szukając podstawy prawnej i uzasadnienia na potrzeby swojego orzeczenia lub pisma procesowego.

To właśnie niezwykła praktyczność Komentarza… jest jego największą zaletą. Każdy podrozdział jest gruntownie przemyślany, co najważniejsze skonstruowany wedle podobnego schematu, co pomaga czytelnikowi w jeszcze szybszym odnalezieniu potrzebnych informacji. Do niektórych podrozdziałów zostały nawet dołączone, w formie osobnej uwagi, wypisy najważniejszych orzeczeń ilustrujących różne warianty praktycznego zastosowania przepisu i ważne tezy z orzecznictwa.

Orzeczenia Sądu Najwyższego

Zagłębiając się w komentarz można zauważyć, że wszyscy autorzy są związani z Sądem Najwyższym, gdyż orzeczenia SN są przywoływane nieustannie. Widać wyraźnie swego rodzaju faworyzowanie przez autorów orzecznictwa SN nad teoriami wytworzonymi w doktrynie. Oczywiście jest to zrozumiałe, że teorie doktryny znajdują odzwierciedlenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jednakże nie jest to regułą i często mamy do czynienia z pewnego rodzaju pójściem pod prąd przez SN wobec przeważających głosów doktryny. Zabieg autorów jest słuszny z punktu widzenia odbiorców, do których komentarz jest skierowany.

W praktyce prawniczej dużo większą wartość ma przywołanie w orzeczeniu czy piśmie procesowym orzeczenia SN, niż poglądu przedstawiciela doktryny, dlatego niewątpliwie jest to zaleta dla osób korzystających z komentarza w swojej działalności prawniczej.

Niemniej jednak rodzi to również zagrożenia, gdyż z jednej strony czasem poglądy prezentowane w doktrynie, a sprzeczne z orzecznictwem Sądu Najwyższego, są słuszne i w takich wypadkach to im powinno się poświęcić więcej uwagi, z drugiej strony stanowi to pewne ograniczenie dla osób korzystających z komentarza w celach naukowych.

Niemniej jednak, co warto podkreślić, kwestia ta nie polega na braku stosownych uwag, tylko na rozłożeniu nacisków. Wszystkie ważne teorie, czy to wytworzone w doktrynie, czy orzecznictwie, są jeśli nie omówione, to zasygnalizowane, często również poparte odesłaniami do konkretnych pozycji, co umożliwia czytelnikom odnalezienie dzieła, które rozszerzy treść danego jednostkowego zagadnienia.

Największa wada książki

Pomimo znakomicie pozytywnego wrażenia, jakie wywołał Komentarz…, niestety trzeba zwrócić uwagę na pewne wady, których nie ustrzegli się autorzy. Choć może to zabrzmi zaskakująco, to trzeba stwierdzić, iż największą jego wadę stanowi to, że jest… zbyt krótki. Brzmi nieprawdopodobnie, gdy opisuje się dwutomową i liczącą 2000 stron pozycję, która przy spadaniu z dużej wysokości mogłaby kogoś zabić siłą swego ciężaru.

Jednak co ważne, zarzut ten nie dotyczy całej książki. Można wskazać np. tytuł dot. czynów niedozwolonych, który został omówiony perfekcyjnie, z dużą ilością przykładów i prezentacji różnych rozwiązań, a w zasadzie obszerniejsze omówienie tego tematu prowadziłoby do zbytniego rozmycia się najważniejszej treści.

Jednakże kontrastuje z tym omówienie art. 450 – 534, które, można zaryzykować takie stwierdzenie, są najważniejszą częścią prawa zobowiązań. Ta część jest w mojej opinii niedostatecznie dopracowana, a wiele przepisów niewystarczająco zgłębionych. Dość powiedzieć, że jeden z najważniejszych przepisów prawa cywilnego, czyli art. 471, został omówiony na 5 stronach, a art. 647, stanowiący o umowie na roboty budowlane, na stronach 24. Podobny kontrast występuje pomiędzy wspomnianym tytułem dot. czynów niedozwolonych (art. 415-449), omówionym na 400 stronach, a art. 450 – 534, przedstawionymi na 170.

Odbija się to na przykład na jednym z najszerzej dyskutowanych w doktrynie i sprawiających największe trudności przepisie art. 494 w zw. z art. 491, a konkretnie skutkach odstąpienia od umowy rozporządzającej własnością rzeczy. Brakuje tu w omówieniu tego zagadnienia szerszego przedstawienia za i przeciw konkretnych rozwiązań proponowanych w doktrynie i orzecznictwie, co jest niezbędne dla wyrobienia sobie własnego stanowiska w tej materii. Może to być wskazówką dla Autorów, przy przygotowywaniu następnego wydania tego dzieła.

Idealne kompendium dla praktyków, teoretyków oraz uczących się

Bilans oceny Komentarza… jest jednak zdecydowanie pozytywny. Wysoka jakość merytoryczna, przejrzystość, zrozumiałość to sztandarowe cechy tego monumentalnego dzieła. Stanowi idealne kompendium dla praktyków, teoretyków oraz uczących się, gromadząc w jednym miejscu właściwie wszystko, co powinniśmy wiedzieć o prawie zobowiązań.

Jego rola w działalności prawnika jest nieoceniona i powinien być zawsze pod ręką przy prowadzeniu spraw, jako swoisty drogowskaz i kompendium, które szybko pomaga znaleźć rozwiązanie każdego problemu stającego przed stosującym prawo zobowiązań prawnikiem.

Recenzja Komentarza do Kodeksu cywilnego: Księga trzecia – Zobowiązania
5 (100%) 1 vote

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *