monitoring

Wielki Brat patrzy – czyli problemy z miejskim monitoringiem

Pracownicy miejskiego monitoringu pilnują zbyt wielu kamer, nie wiedzą jak reagować na wydarzenia i mogą udostępniać nagrania osobom trzecim – wynika z raportu NIK. Mimo nieprecyzyjnych przepisów i niskiej skuteczności system nadal się rozrasta. Kamery rejestrujące zdarzenia na polskich ulicach znajdują się obecnie we wszystkich miastach wojewódzkich oraz 85% powiatowych. W związku z dynamicznym rozwojem systemów monitoringowych Najwyższa Izba Kontroli postanowiła przyjrzeć się ich funkcjonowaniu. W 18 wziętych pod lupę jednostkach wykazano wiele nieprawidłowości.

Nieprawidłowości w funkcjonowaniu miejskiego monitoringu

Najwięcej uwag kontrolerów dotyczyło skuteczności systemu. Pomimo 152 tys. zarejestrowanych zdarzeń, wiele mogło umknąć uwadze pracowników, lub zostać mylnie zinterpretowanych. Tylko w trzech badanych jednostkach przeprowadzono odpowiednie szkolenia z zakresu interpretacji zdarzeń.Problemem jest również zbyt duża liczba kamer przypadająca na jednego pracownika. Zamiast dopuszczalnych 16, w niektórych miastach jedna osoba obserwuje obraz z 80 monitorów jednocześnie.

NIK wyraził również zaniepokojenie nieodpowiednim podejściem do ochrony danych osobowych w kontrolowanych jednostkach. Z raportu wynika, że komputery na których przechowywano obraz, nie były zabezpieczane hasłem, a co za tym idzie dostęp do wizerunku mieszkańców mogły mieć osoby nieupoważnione. Wniosek – około połowa miast przetwarzała dane nielegalnie.

Dodatkowe zarzuty formułuje polska fundacja Panoptykon, walcząca z ingerencją państwa w prywatność obywateli. Duża część (35 %) kamer jest wprowadzana do miast bez wcześniejszej konsultacji, a mieszkańcy często nie wiedzą który obszar będzie obserwowany. Mimo to aż 61 % ankietowanych opowiedziało się za zwiększeniem ilości kamer. Tylko w Warszawie ich liczba może wzrosnąć z ponad 400 do planowanych 1500.

Winnym powyższych zarzutów zdaniem obu instytucji są nieprecyzyjne przepisy. NIK skierował już sugestie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które przedstawiło pomysł kompleksowego uregulowania problemów systemu monitoringu. Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka pomysły resortu są jednak dalekie od ideału i wymagają większej uwagi. Tymczasem na miejski monitoring wydawane są kolejne środki. Tylko w latach 2010-2012 na utrzymanie i obsługę kamer wydano łącznie 60,8 mln złotych.

Wielki Brat patrzy – czyli problemy z miejskim monitoringiem
5 (100%) 1 vote

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *