W tym tygodniu Bronisław Komorowski podpisał umowę o prawach konsumenta, która będzie obowiązywać po upływie 6 miesięcy od ich opublikowania w Dzienniku Ustaw. Ustawa implementuje dyrektywę unijną o prawach konsumentów i przewiduje m.in. wydłużenie czasu jaki przysługuje konsumentowi na oddanie towaru. O braku implementacji dyrektywy do polskiego prawodawstwa pisaliśmy już w zeszłym tygodniu.
Zamawiając potrawę zawieramy umowę, której zasady są uregulowane przez prawo. Klient jest zobowiązany do zapłaty, a restauracja do wykonania usługi zgodnie z umową. Na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stałej kontroli lokali gastronomicznych dokonuje Inspekcja Handlowa. Bada ona wskazane jednostki pod względem przestrzegania prawa, ale również pod względem sposobu informowania o cenach i oznakowania produktów.
W piątek weszła w życie unijna dyrektywa wzmacniająca prawa konsumenta. Polska i Bułgaria nie zdążyły wdrożyć jej w terminie. W Polsce nowe przepisy wejdą w życie najprawdopodobniej pod koniec tego roku. Jest to zła wiadomość dla konsumentów, którzy nie będą mogli skorzystać z przysługujących im praw, tylko dlatego, że pastwa nie zdążyły wprowadzić tego, na co wcześniej się zgodziły.
Kodeks cywilny wprowadza trzy rodzaje służebności – osobistą, gruntową i przesyłu. Wszystkie są ograniczonymi prawami rzeczowymi, czyli prawami na rzeczy cudzej. Mają one charakter bezwzględny i skutkują erga omnes, stanowią bowiem obciążenie konkretnej nieruchomości. Na czym w praktyce polegają służebności osobiste?
Zapadł wyrok w krakowskim sądzie: NFZ musi zwrócić koszty zabiegu usunięcia zaćmy jakiego dokonał powód Józef Berezy w Czechach. Obecnie umowa transgeniczna jest rozpatrywana przez Sejm. Według sądu pacjent ma otrzymać 4 tys. zł. Suma ta jest zwrotem kosztów za zabieg jakiemu poddał się mężczyzna w Czeskim Cieszynie. Józef Berezy skazany był na kilkuletnie czekanie w kolejce na leczenie operacyjne, jednak zdecydował się on na poddanie się zabiegowi zagranicą, co wykluczało długie oczekiwanie na usunięcie zaćmy. Gdy pacjent spotkał się z odmową zwrócenia pieniędzy ze strony NFZ, sprawa trafiła do sądu.
Pracownicy miejskiego monitoringu pilnują zbyt wielu kamer, nie wiedzą jak reagować na wydarzenia i mogą udostępniać nagrania osobom trzecim – wynika z raportu NIK. Mimo nieprecyzyjnych przepisów i niskiej skuteczności system nadal się rozrasta. Kamery rejestrujące zdarzenia na polskich ulicach znajdują się obecnie we wszystkich miastach wojewódzkich oraz 85% powiatowych. W związku z dynamicznym rozwojem systemów monitoringowych Najwyższa Izba Kontroli postanowiła przyjrzeć się ich funkcjonowaniu. W 18 wziętych pod lupę jednostkach wykazano wiele nieprawidłowości.
Dotychczas pokrzywdzeni fałszywymi profilami na różnych portalach, a w szczególności o tematyce erotycznej, często nie mieli faktycznej możliwości ochrony swoich praw. Przyczyną był brak danych personalnych osoby zakładającej profil. Często bowiem prowadzący profil nie udostępniali takich danych lub danych, za pomocą których możliwe byłoby zlokalizowanie żartownisia. Internet daje poczucie anonimowości i bezkarności. Choć nie jest to proste, to można znaleźć internautę, który obraża innych.
Oszuści będą mogli zbierać swoje żniwa z powodu naiwności przedsiębiorców. Od niedawna do osób prowadzących firmy przysyłane są fałszywe wezwania do zapłaty – donosi Dziennik Gazeta Prawna. Niezgodne z prawem pisma dotyczą rzekomych zatrudnień pracowników bez umów o pracę. Pierwszym ostrzeżeniem dla przedsiębiorcy jest fakt, iż wezwanie do zapłaty jest wysyłane nawet, jeżeli przedsiębiorca nie miał kontroli z PIP. Obecnie do centrali Państwowej Inspekcji Pracy zgłaszane są informacje o próbach wyłudzenia.
Po trzech latach od złożenia wniosku Trybunał Konstytucyjny zadecydował w ten wtorek – właściciele sfotografowanych aut mają prawo wglądu do akt sprawy. Tym samym kierowcy będą mogli lepiej przygotować się do obrony jeszcze przed rozprawą o przekroczenie prędkości, w tym również wynająć prawnika. Sprawę uregulowania kwestii z kodeksu wykroczeń poruszyła Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz. W dwóch wnioskach z 2011 roku zwróciła uwagę na brak szczegółowych przepisów kodeksu wykroczeń dotyczących prawa do obrońcy i wglądu do akt sprawy na etapie prowadzenia czynności wyjaśniających. Dotychczas osoba, która otrzymała list z mandatem i nie przyznała się do popełnienia wykroczenia mogła obejrzeć zdjęcie z fotoradaru dopiero na rozprawie w sądzie.
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności przepisu przyznającego obrońcę w sprawach o wykroczenie dopiero na etapie sądowym, czyli po wniosku o ukaranie – poinformowała ,,Rzeczpospolita”. Zaskarżony przez RPO przepis brzmiał „obwinionemu przysługuje prawo do obrony, w tym do korzystania z pomocy jednego obrońcy, o czym należy go pouczyć”. „Gwarancyjny charakter prawa do obrony wymaga, by prawu temu nadać znaczenie realne i efektywne w ramach konkretnego postępowania, niezależnie od jego stadium” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia TK Stanisław Rymar. Jest to dość istotne orzeczenie dla wszystkich przykładowo nieprzyjmujących mandatu.